Skład Aurivit: co zawiera każda kapsułka
Kapsułka waży 500 mg. Z tego 440,3 mg to substancje czynne — 88%. Poniżej każdy składnik z dokładną ilością na kapsułkę i na dzień przy dwóch kapsułkach, a przy witaminach i minerałach — dokładne brzmienie oświadczenia zdrowotnego, które wolno im przypisać. Jeśli szukasz odpowiedzi na pytanie, czego brakuje w organizmie, kiedy szumi w uszach, jest niżej i jest uczciwa.
Nie chowamy dawek za formułą „kompleks autorski”. Każda liczba na tej stronie to ta sama liczba, którą znajdziesz na etykiecie otrzymanego opakowania.
Najczęstsze pytanie, jakie dostajemy przy składzie, brzmi: jakiej witaminy brakuje, gdy są szumy uszne. Odpowiedź nie sprzedaje, ale jest prawdziwa — nie ma niedoboru, którego wyrównanie usuwa szum w uszach, i nie ma witaminy, dla której wolno byłoby napisać cokolwiek o słuchu. Są za to niedobory, które lekarz wyklucza w diagnostyce szumów usznych, bo dają zmęczenie, zawroty głowy i objawy nakładające się na obraz choroby.
Wymienia się przede wszystkim witaminę B12: jej niedobór jest częsty po sześćdziesiątce, u osób na diecie roślinnej, przy metforminie i przy lekach hamujących wydzielanie kwasu żołądkowego. Obok stoją niedokrwistość z niedoboru żelaza, niedobór magnezu przy przewlekłym stresie i lekach moczopędnych, cynku przy dietach eliminacyjnych i zaburzeniach wchłaniania, a także niedobór witaminy D, którego w tej formule nie ma i nie udajemy, że jest. Wszystkie te rzeczy sprawdza się badaniem krwi, a nie zakupem suplementu — kolejność jest właśnie taka i nie odwrotna.
Niedobór rozpoznaje się z krwi, a nie z opisu objawów w internecie i nie z etykiety preparatu. Przy szumach usznych lekarz zleca zwykle morfologię, ferrytynę, glukozę, TSH i poziom witaminy B12 — jedno pobranie zamyka tę listę. Wynik czyta lekarz, bo to on zestawia liczbę z wiekiem pacjenta, dietą, chorobami przewlekłymi i lekami przyjmowanymi na stałe. On też decyduje, czy niedobór w ogóle jest i czym go wyrównać: przy głębokim niedoborze B12 leczenie bywa domięśniowe, a nie kapsułkowe. Suplement diety nie rozpoznaje niedoboru i nie jest leczeniem żadnej choroby — to dwie różne półki i dwa różne przepisy.
Druga rzecz, którą warto rozdzielić, zanim zaczniesz czytać tabelę: niedobór a uszkodzenie. Najczęstszą przyczyną szumów usznych jest hałas i wiek, czyli ubytek słuchu w wysokich częstotliwościach po utracie komórek rzęsatych w ślimaku. Tego nie pokaże żadne badanie krwi i nie odwróci żadna kapsułka — komórki rzęsate się nie regenerują. Dlatego jeśli szum trwa, pierwszym krokiem jest badanie słuchu u laryngologa, a porównywanie składów drugim. Ta strona jest o drugim kroku i nie udaje pierwszego.
| Składnik | Standaryzacja | W kapsułce | Dziennie (2 kaps.) | % RWS |
|---|---|---|---|---|
| Miłorząb japoński Ginkgo biloba L. | 24 % / 6 % | 120 mg | 240 mg | — |
| Różeniec górski Rhodiola rosea L. | 3 % / 1 % | 240 mg | 480 mg | — |
| Magnez Magnesii oxidum | — | 36 mg | 72 mg | 19 % |
| Cynk Zinci citras | — | 5 mg | 10 mg | 100 % |
| Witamina B12 Cyanocobalamin | — | 2,5 µg | 5 µg | 200 % |
| Witamina A Retinol | — | 400 µg RE | 800 µg RE | 100 % |
| Witamina B2 (ryboflawina) Riboflavin | — | 1,4 mg | 2,8 mg | 200 % |
| Substancje czynne razem | 440,3 mg | 880,6 mg | 88 % | |
Miłorząb japoński — 120 mg w kapsułce, 240 mg dziennie
Wyciąg z liści standaryzowany na 24% glikozydów flawonowych i 6% laktonów terpenowych. To standardowa specyfikacja, przy której miłorząb się bada: bez tej liczby „wyciąg z miłorzębu” nie mówi nic o ilości substancji czynnych.
Dwie kapsułki dają 240 mg dziennie. To górna część zakresu, w którym ten wyciąg jest zwykle stosowany — 120–240 mg — a nie śladowa dawka wpisana po to, żeby móc ją wymienić na etykiecie.
Oświadczenia zdrowotne dla składników roślinnych mają w Unii Europejskiej status „on hold”, czyli są zawieszone. Dlatego przy miłorzębie podajemy wyłącznie fakty: część rośliny, standaryzację, dawkę dobową i zakres, w którym ten wyciąg bywa stosowany. Nie napiszemy, co robi, i nie zestawimy go z szumem, uchem ani słuchem. Kto pisze inaczej, robi to wbrew przepisom.
Na półce z suplementami miłorząb jest jednym z najczęściej spotykanych surowców roślinnych — i najczęściej podawanym bez procentu. Przy porównywaniu patrz więc na dwie liczby naraz: procent standaryzacji i miligramy na dobę, a nie na kapsułkę. Tabletki z „wyciągiem z miłorzębu 60 mg” i 240 mg dziennie to zupełnie inne dawki, choć na froncie opakowania wygląda to podobnie. Osobno i ważniej: miłorząb wchodzi w interakcje z lekami przeciwzakrzepowymi i przeciwpłytkowymi, więc jeśli bierzesz warfarynę, acenokumarol albo aspirynę kardiologiczną, pytanie kierujesz do lekarza, nie do etykiety.
Różeniec górski — 240 mg w kapsułce, 480 mg dziennie
Wyciąg z korzenia standaryzowany na 3% rozawin i 1% salidrozydu: proporcja 3:1, którą badania nad różeńcem przyjmują za punkt odniesienia.
Dwie kapsułki to 480 mg dziennie, górna połowa zakresu, w którym ten adaptogen jest zwykle badany (200–600 mg). W tradycji północnej i wschodnioeuropejskiej korzeń różeńca stosowano od stuleci — to informacja o historii surowca, nie o jego działaniu.
Ten sam status „on hold” obejmuje różeniec, więc i tutaj kończymy na faktach: korzeń, standaryzacja 3:1, 480 mg na dobę, tradycja użycia. Żadnego działania mu nie przypisujemy — ani ogólnego, ani mającego cokolwiek wspólnego ze słuchem.
Czym różeniec jest z punktu widzenia prawa żywnościowego: składnikiem roślinnym o zawieszonych oświadczeniach, dokładnie jak miłorząb. W preparatach z tej samej półki opisuje się go zdaniami, których przepisy nie dopuszczają, i to jest różnica, którą widać gołym okiem przy porównywaniu opakowań. Jeśli chcesz wiedzieć o różeńcu więcej niż liczba, zapytaj lekarza albo farmaceutę — my dalej niż do standaryzacji i dawki nie pójdziemy.
Magnez — 36 mg w kapsułce, 72 mg dziennie (19% RWS)
Z tlenku magnezu: 60 mg tlenku w kapsułce daje 36 mg magnezu pierwiastkowego. Magnez pomaga w prawidłowym funkcjonowaniu układu nerwowego i w utrzymaniu prawidłowych funkcji psychologicznych, w zmniejszeniu uczucia zmęczenia i znużenia, w prawidłowym funkcjonowaniu mięśni oraz w utrzymaniu równowagi elektrolitowej.
W tej formule magnez stoi po stronie układu nerwowego i zmęczenia — dokładnie tam, dokąd sięgają dozwolone oświadczenia zdrowotne. Dawka jest umiarkowana świadomie: 72 mg to 19% referencyjnej wartości spożycia, czyli sensowna dokładka do magnezu z jedzenia, a nie zamiennik diety. Tlenek magnezu w znacznie wyższych dawkach bywa przeczyszczający — tutaj do tego progu jest daleko.
Niedobór magnezu bywa częstszy, niż wynikałoby to z jadłospisu: sprzyjają mu przewlekły stres, leki moczopędne, inhibitory pompy protonowej i alkohol. Objawy są nieswoiste — zmęczenie, skurcze łydek, drżenie powiek — więc ocenia je lekarz razem z wynikiem badania, a nie zamiast niego. Żadne z dozwolonych oświadczeń dla magnezu nie dotyczy słuchu ani szumów usznych.
Warto wiedzieć, czym jest tu ograniczenie samego badania: magnezu nie oznacza się rutynowo, bo stężenie w surowicy słabo odzwierciedla zapasy w tkankach, więc prawidłowy wynik nie wyklucza niedoboru. Lekarz zleca je wtedy, gdy ma powód — leki moczopędne, choroby jelit z zaburzeniami wchłaniania, alkohol. U pacjenta, który zgłasza szumy uszne, magnez trafia do panelu razem z morfologią i TSH raczej jako element porządkowania obrazu niż jako podejrzana przyczyna dolegliwości.
Cynk — 5 mg w kapsułce, 10 mg dziennie (100% RWS)
Z cytrynianu cynku: 16 mg cytrynianu w kapsułce to 5 mg cynku pierwiastkowego. Cynk pomaga w ochronie komórek przed stresem oksydacyjnym, w utrzymaniu prawidłowych funkcji poznawczych, w utrzymaniu prawidłowego widzenia oraz w prawidłowym metabolizmie makroskładników odżywczych.
Cytrynian, nie tlenek — surowiec droższy, za to lepiej rozpuszczalny w wodzie. Dwie kapsułki pokrywają całą referencyjną wartość spożycia, więc cynku nie trzeba dobierać z drugiego preparatu; z tego samego powodu Aurivitu nie łączy się z osobnym cynkiem ani z multiwitaminą.
Niedobór cynku spotyka się przy dietach eliminacyjnych, w chorobach jelit z zaburzeniami wchłaniania, u osób starszych i po operacjach bariatrycznych. Oświadczenia, które wolno przy nim podać, mówią o ochronie komórek, funkcjach poznawczych, widzeniu i metabolizmie makroskładników odżywczych. O uchu ani o szumie nie mówi żadne z nich.
Cynk oznacza się z surowicy tylko przy konkretnym podejrzeniu, a wynik interpretuje się razem ze stanem zapalnym, bo ten go zaniża — kolejny powód, dla którego liczbę czyta lekarz, a nie pacjent na telefonie. W drugą stronę też jest granica: cynk brany długo w wysokich dawkach obniża poziom miedzi. Dlatego zostajemy dokładnie na 100% wartości referencyjnej i nie licytujemy się procentem z nikim.
Witamina B12 (cyjanokobalamina) — 2,5 µg w kapsułce, 5 µg dziennie (200% RWS)
Cyjanokobalamina, czyli forma najstabilniejsza w kapsułce i najlepiej opisana w literaturze. Witamina B12 pomaga w prawidłowym funkcjonowaniu układu nerwowego, w prawidłowym wytwarzaniu czerwonych krwinek, w zmniejszeniu uczucia zmęczenia i znużenia oraz w prawidłowym metabolizmie homocysteiny.
Kiedy badanie ucha nic nie pokazuje, lekarz sięga po podstawowe badania krwi i zleca oznaczenie poziomu witaminy B12 — tak samo jak wyklucza niedokrwistość czy cukrzycę. To nie znaczy, że B12 działa na szum: znaczy, że jej niedoboru nie warto mieć. Wchłanianie spada z wiekiem i przy lekach zmniejszających wydzielanie kwasu żołądkowego, dlatego dajemy dwukrotność RWS; witamina B12 jest rozpuszczalna w wodzie, więc nadmiar jest wydalany z moczem.
To właśnie o B12 chodzi najczęściej w pytaniu, czego brakuje w organizmie przy szumach usznych: trafia na listę badań zlecanych przy niejasnym obrazie, razem z morfologią, żelazem, glukozą i TSH. Rozstrzyga wynik z krwi, a nie kapsułka — suplement diety niedoboru nie rozpoznaje i nie jest leczeniem. Przy potwierdzonym, głębokim niedoborze leczenie prowadzi lekarz i bywa domięśniowe. Na wizytę weź listę leków, które bierzesz na stałe: część z nich obniża poziom B12 latami, po cichu.
U pacjentów z niedoborem B12 objawy są nieswoiste i dlatego łatwo je przypisać czemu innemu: zmęczenie, bladość, drętwienie rąk i stóp, gorsza pamięć, zapalenie języka. Nakładają się na obraz wielu chorób, więc rozstrzyga wynik, a nie objaw. Przy wartościach granicznych lekarz idzie dalej i dokłada homocysteinę albo kwas metylomalonowy. To wszystko dzieje się w gabinecie i w laboratorium; nasza rola kończy się na podaniu liczby — 5 µg na dobę, 200% referencyjnej wartości spożycia.
W sumie substancji czynnych B12 figuruje jako 2,5 mg, a nie 2,5 µg: czysta cyjanokobalamina dozowana jest w mikrogramach, dlatego produkcja wychodzi od rozcieńczenia 0,1 % i do kapsułki trafia 2,5 mg surowca, które dają 2,5 µg witaminy. Dlatego suma wynosi 440,3 mg, a nie 437,8 — jeśli zsumujesz wiersze tabeli i wyjdzie inna liczba, różnica jest właśnie tutaj.
Witamina A — 400 µg RE w kapsułce, 800 µg RE dziennie (100% RWS)
Pomaga w utrzymaniu prawidłowego stanu błon śluzowych i prawidłowego widzenia, a także w prawidłowym metabolizmie żelaza i w prawidłowym funkcjonowaniu układu odpornościowego. Tyle mówi oficjalne brzmienie oświadczeń i ani słowa więcej nie dopiszemy.
Dwie kapsułki pokrywają całą referencyjną wartość spożycia na dobę. Dlatego Aurivitu nie łączy się z innymi suplementami zawierającymi witaminę A.
Niedobór witaminy A jest w Polsce rzadki, ale zdarza się przy chorobach wątroby, przewlekłych chorobach trzustki i w zespołach złego wchłaniania tłuszczów. W drugą stronę: witamina A kumuluje się w organizmie, więc pilnuje się raczej nadmiaru — i to jest powód, dla którego zostajemy dokładnie na wartości referencyjnej, zamiast licytować się procentami na etykiecie.
Praktyczna konsekwencja dla ciebie: policz wszystkie źródła razem. Jeśli bierzesz tran, preparat wielowitaminowy albo retinoidy przepisane przez dermatologa, dwie kapsułki Aurivitu dokładają pełne 100% wartości referencyjnej do tego, co już masz. Kobiety w ciąży ustalają dawkę witaminy A wyłącznie z lekarzem. I jeszcze jedno rozróżnienie, bo bywa mylone w opisach preparatów: oświadczenie o prawidłowym widzeniu dotyczy wzroku, nie słuchu — te dwa zmysły mają w wykazie osobne pozycje i żadna z nich nie mówi o uchu.
Witamina B2 (ryboflawina) — 1,4 mg w kapsułce, 2,8 mg dziennie (200% RWS)
Pomaga w prawidłowym funkcjonowaniu układu nerwowego, w ochronie komórek przed stresem oksydacyjnym, w zmniejszeniu uczucia zmęczenia i znużenia oraz w utrzymaniu prawidłowego stanu błon śluzowych i prawidłowego widzenia.
Dwie kapsułki dają 2,8 mg — dwukrotność referencyjnej wartości spożycia. Ryboflawina jest rozpuszczalna w wodzie: nadmiar jest wydalany.
Niedobór ryboflawiny idzie zwykle w parze z ubogą dietą i nadużywaniem alkoholu, a objawia się pękaniem kącików ust, zapaleniem języka i światłowstrętem. Wszystkie oświadczenia dozwolone dla witaminy B2 dotyczą całego organizmu. Ani jedno nie mówi o uchu, o drodze słuchowej ani o szumach usznych — i tak trzeba je czytać, także wtedy, gdy widzisz je na opakowaniu preparatu reklamowanego inaczej.
To składnik cichy: nie ma wokół niego marketingu, bo nie da się dopisać nic ponad wykaz. Niedobór rzadko występuje w izolacji — zwykle towarzyszy niedoborom innych witamin z grupy B, więc lekarz ocenia cały jadłospis, a nie pojedynczy wynik. Jeśli po dwóch kapsułkach zauważysz wyraźnie żółty mocz, to nie jest objaw ani problem, tylko widoczne wydalanie nadmiaru ryboflawiny.
Od małżowiny do kory słuchowej: jak powstaje słyszenie i co dokładnie jest w składzie
Fala dźwiękowa zbierana jest przez małżowinę i biegnie przewodem słuchowym do błony bębenkowej. Za nią zaczyna się ucho środkowe: jama wyścielona błoną śluzową, wentylowana przez trąbkę słuchową — kanał o długości około 3,5–4 cm, prowadzący do nosogardła. Trzy najmniejsze kości ciała — młoteczek, kowadełko i strzemiączko — przenoszą drgania błony na okienko owalne i wprawiają w ruch płyn w ślimaku. Tam czekają komórki rzęsate, które zamieniają ruch mechaniczny na impuls elektryczny. Impuls idzie nerwem przedsionkowo-ślimakowym, czyli nerwem czaszkowym VIII, do jąder ślimakowych w pniu mózgu, a stamtąd do kory słuchowej. Dopiero na tym ostatnim odcinku powstaje to, co nazywamy słyszeniem.
Szum uszny może powstać na każdym z tych odcinków, ale najczęstszy scenariusz jest jeden. Kiedy w ślimaku wypada część komórek rzęsatych — od hałasu albo z wiekiem — kora słuchowa przestaje dostawać konkretne pasmo częstotliwości. Droga słuchowa podkręca wtedy własne wzmocnienie, a mózg zaczyna generować to, czego nie dostaje. Stąd bierze się rzecz brzmiąca jak paradoks: szum gra najczęściej dokładnie w paśmie, którego dana osoba już nie słyszy. Potem dołącza układ limbiczny — jeśli uzna ten dźwięk za ważny, trzyma go w świadomości. Jest jeszcze droga somatyczna: grzbietowe jądro ślimakowe przetwarza nie tylko dźwięk, ale i impulsy czuciowe z twarzy i szyi, dlatego u części osób szum zmienia się przy zaciśnięciu zębów albo obrocie głowy.
Anatomia to jedna rzecz, oświadczenia zdrowotne — druga. W Unii Europejskiej wolno użyć tylko tych z oficjalnego wykazu, a każde z nich mówi o funkcjach całego organizmu, nie o uchu i nie o szumie. Z naszej formuły wykaz obejmuje pięć składników: magnez, cynk, witaminę A, witaminę B2 i witaminę B12. Dlatego podajemy je osobno, w dozwolonym brzmieniu, i nie przypisujemy ich do żadnego odcinka drogi słuchowej. Witamina A pomaga w utrzymaniu prawidłowego stanu błon śluzowych i prawidłowego widzenia. Cynk i witamina B2 pomagają w ochronie komórek przed stresem oksydacyjnym; cynk pomaga też w utrzymaniu prawidłowych funkcji poznawczych. Magnez, witamina B12 i witamina B2 pomagają w prawidłowym funkcjonowaniu układu nerwowego. Witamina B12 przyczynia się do prawidłowej produkcji czerwonych krwinek i pomaga w zmniejszeniu uczucia zmęczenia i znużenia. Magnez pomaga w prawidłowym funkcjonowaniu mięśni i w utrzymaniu równowagi elektrolitowej. Żadne z tych oświadczeń nie dotyczy szumów usznych ani słuchu — i tak też należy je czytać.
Przy miłorzębie japońskim i różeńcu górskim nie napiszemy ani jednego zdania o tkance czy funkcji — nie z ostrożności, tylko dlatego, że tak stanowi prawo. Oświadczenia zdrowotne dla roślin mają w Unii Europejskiej status „on hold”, czyli są zawieszone, i dopóki tak pozostanie, producentowi wolno podać wyłącznie fakty. Fakty wyglądają tak. Miłorząb: 240 mg wyciągu z liści na dobę (2 × 120 mg), standaryzowanego na 24% glikozydów flawonowych i 6% laktonów terpenowych — to górna granica zakresu 120–240 mg spotykanego w badaniach nad tym wyciągiem. Różeniec: 480 mg wyciągu z korzenia na dobę (2 × 240 mg), standaryzowanego na 3% rozawin i 1% salidrozydu; surowiec o długiej historii użycia w Skandynawii i Europie Wschodniej. Liczby, standaryzacja, tradycja — i ani słowa więcej. Kto pisze więcej, pisze na własną odpowiedzialność.
Skoro tyle miejsca zajmuje tu anatomia, powiedzmy wprost, gdzie w tym wszystkim stoją niedobory. Nie ma witaminy, której brak wywołuje szum w uszach w sposób pewny i powtarzalny — gdyby taka była, jej uzupełnienie byłoby leczeniem i sprzedawano by ją w aptece jako lek, nie jako suplement. Jest natomiast krótka lista niedoborów i chorób ogólnoustrojowych, które lekarz wyklucza, zanim uzna szum za idiopatyczny: witamina B12, żelazo i niedokrwistość, cukrzyca, choroby tarczycy, zaburzenia lipidowe, nadciśnienie. Sprawdza się je jednym pobraniem krwi i pomiarem ciśnienia, a nie zakupem czegokolwiek. Kiedy w ślimaku wypadły już komórki słuchowe, żaden wynik laboratoryjny ich nie przywróci — i to jest cała różnica między niedoborem a uszkodzeniem.
Dlatego skład Aurivitu czytaj tak: to pokrycie referencyjnych wartości spożycia dla pięciu składników, którym prawo pozwala przypisać konkretne oświadczenia, plus dwa standaryzowane wyciągi opisane wyłącznie liczbą. Nie jest to lek na szumy uszne, bo taki lek nie istnieje, i nie zastępuje badania słuchu ani terapii prowadzonej przez audiologa — audiometria bada zresztą każde z uszu osobno i tego kapsułka nie zrobi. Treści na tej stronie mają charakter informacyjny. Jeśli szum trwa, nasila się albo dotyczy jednego ucha, właściwym adresem jest laryngolog, nie koszyk zamówienia.
Skoro strona opisuje drogę słuchową, wypada dopowiedzieć, czym zajmuje się w tym miejscu ktoś inny i czego w składzie po prostu nie ma. Szumy uszne dzieli się na subiektywne, które słyszy wyłącznie pacjent i których żadne urządzenie nie zarejestruje, oraz obiektywne — rzadkie, ale możliwe do usłyszenia przez lekarza w stetoskopie. Przyczyną bywa korek woskowinowy, wysiękowe zapalenie ucha środkowego, otoskleroza, choroba Ménière’a, guz nerwu przedsionkowo-ślimakowego albo lek ototoksyczny, a każda z tych rzeczy ma własne leczenie prowadzone przez laryngologa. Kiedy przyczyny nie da się usunąć, uciążliwość zmniejszają aparaty słuchowe dobrane do ubytku słuchu, terapia dźwiękiem i maskowanie, TRT oraz terapia poznawczo-behawioralna. Są to metody, których kapsułka nie zastępuje i nie wzmacnia; wymieniamy je, żeby nikt nie wybierał między nimi a suplementem.
Pytanie o czas pada przy każdym składzie, więc odpowiedzmy uczciwie na oba jego znaczenia. W opisach szumów usznych czas trwania objawu dzieli się na trzy przedziały — ostry poniżej trzech miesięcy, podostry od trzech do dwunastu, przewlekły powyżej dwunastu — i to od nich, a nie od suplementu, zależy dobór metody przez lekarza. My mówimy wyłącznie o czasie trwania cyklu: 20 kapsułek, dwie dziennie, dziesięć dni na opakowanie. Tyle da się zmierzyć na etykiecie i tyle deklarujemy.
Jeszcze słowo o nazwach, bo trafiają i na opakowania, i do wyników wyszukiwania. W literaturze medycznej objaw nazywa się tinnitus, po polsku — szumy uszne, a pacjenci mówią o dzwonieniu, pisku albo szumie w głowie. To określenia tego samego zjawiska, nie różne choroby. Zazwyczaj dźwięk powstaje w uchu wewnętrznym albo wyżej, w obrębie dróg słuchowych, i częściej dotyczy osób po pięćdziesiątce oraz tych, które przepracowały lata w hałasie. Istnieją też szumy spowodowane rzeczami spoza ucha wewnętrznego: napięciem mięśni karku, dysfunkcją stawu skroniowo-żuchwowego, zmianami zwyrodnieniowymi kręgosłupa szyjnego. Piszemy o tym w składzie z jednego powodu — przy takich przyczynach pomaga fizjoterapia, a nie zestaw witamin, i szkoda na to miesięcy.
Jeśli trafiłeś tutaj z zapytania o tabletki na szum w uszach, masz prawo do jednego jasnego zdania: w Polsce nie ma leku zarejestrowanego do leczenia szumów usznych — ani na receptę, ani bez recepty. Preparaty stojące obok siebie na aptecznej półce są suplementami diety i obowiązuje je ten sam przepis co nas: wolno podać skład i dozwolone oświadczenia zdrowotne, nie wolno obiecać ciszy. Dlatego cała ta strona jest zrobiona z liczb. Liczby da się sprawdzić na opakowaniu, obietnicy nie da się sprawdzić nigdzie.
Dlaczego standaryzacja znaczy więcej niż lista składników
Dwa suplementy mogą deklarować „wyciąg z miłorzębu japońskiego 120 mg” i być zupełnie różnymi produktami. Różnica polega na tym, ile substancji czynnych jest w tych 120 mg.
Wyciąg standaryzowany na 24% gwarantuje 28,8 mg glikozydów flawonowych w kapsułce — zawsze, niezależnie od zbioru. Wyciąg niestandaryzowany gwarantuje wyłącznie masę proszku. To różnica między wiedzą a nadzieją co do tego, co bierzesz.
Standaryzacja ma jeszcze jeden, mniej oczywisty skutek: pozwala w ogóle porównywać opakowania. Kiedy dwa produkty podają procent i miligramy na dobę, porównanie jest arytmetyką. Kiedy jeden podaje „wyciąg z korzenia różeńca 100 mg”, a drugi 240 mg bez procentu, nie porównujesz niczego — bo nie wiesz, ile substancji czynnych mieści się w tych miligramach, a różnica bywa znacznie większa niż między cenami. Warto sprawdzić to na etykiecie, zanim porówna się złotówki.
Ta sama zasada rządzi resztą etykiety. Obietnice w rodzaju „wycisza szum” albo „przywraca słuch” są dla suplementu diety niedozwolone, niezależnie od tego, co jest w środku — więc jeśli widzisz je na opakowaniu, dowiadujesz się przede wszystkim czegoś o producencie. Między innymi dlatego opisujemy skład liczbami: liczby są nudne, ale weryfikowalne.
Ta arytmetyka przydaje się przy każdym innym opakowaniu, więc zostawiamy ją tutaj do użytku. Sprawdź kolejno cztery rzeczy: czy podana jest dawka dobowa, a nie tylko na kapsułkę; czy przy wyciągu roślinnym stoi procent standaryzacji; czy przy witaminach i minerałach jest procent referencyjnej wartości spożycia; czy lista składników nie jest rozdmuchana surowcami po kilka miligramów, dopisanymi po to, żeby wyglądała bogato. Niektóre preparaty przechodzą ten test, wiele nie — i to widać w pół minuty, bez znajomości chemii.
Ostatni sprawdzian jest językowy i najszybszy ze wszystkich. Jeśli w opisie czytasz, że coś „usuwa szum”, „regeneruje nerw słuchowy” albo „cofa ubytek słuchu”, to zdanie jest niezgodne z przepisami niezależnie od tego, co jest w środku, i mówi więcej o producencie niż o formule. Nasza deklaracja mieści się w jednym zdaniu: Aurivit to suplement diety, siedem substancji czynnych, 440,3 mg w kapsułce o masie 500 mg, i nie leczy szumów usznych. Reszta tej strony to rozwinięcie tych liczb.